poniedziałek, 19 grudnia 2016

Vardar Skopje

 Arpad Sterbik

 Arpad Sterbik

 Arpad Sterbik

 Arpad Sterbik

 Arpad Sterbik

 Strahinja Milić

 Strahinja Milić

 Strahinja Milić

 Petre Angelov

 Petre Angelov

 Jorge Maqueda

 Jorge Maqueda

 Jorge Maqueda

 Jorge Maqueda

 Joan Canellas

 Joan Canellas

 Joan Canellas

 Ivan Cupić

 Ivan Cupić

 Ivan Cupić

 Ivan Cupić

 Igor Karacić

 Igor Karacić

 Igor Karacić

 Igor Karacić

 Timur Dibirov

 Timur Dibirov

 Timur Dibirov

 Timur Dibirov

 Rogerio Moraes Ferreira

 Rogerio Moraes Ferreira

 Rogerio Moraes Ferreira

 Daniel Shishkarev

  Daniel Shishkarev

   Daniel Shishkarev

 Luka Cindrić

 Luka Cindrić

 Luka Cindrić

 Mijaljo Marsenić

 Mijajlo Marsenić

 Mijajlo Marsenić

 Mijajlo Marsenić

 Stojance Stoilov

 Stojance Stoilov

 Stojance Stoilov

 Aleksandar Dereven

 Aleksandar Dereven

 Ilija Abutović

 Ilija Abutović

 David Davis

 David Davis

 Raul Gonzalez

Raul Gonzalez

Kiedy kilka tygodni temu wybrałem się do Kielc zbierać autografy mistrza Niemiec w piłce ręcznej - Rhein Neckar Lowen, wiedziałem, że już trzeba planować kolejny wyjazd, którego celem tym razem był Vardar Skopje.

Ponowny podbój województwa Świętokrzyskiego przypadł na niedzielę, 4. grudnia. 
Po przyjeździe do hotelu nie musiałem czekać zbyt długo aż zawodnicy zaczną zbierać się w holu na obiad. Pierwsi zeszli bramkarze, dodatkowo zrobili to chwilę przed czasem, więc bardzo łatwo było poprosić ich o podpisy. Niestety trochę inaczej sprawa miała się z innymi zawodnikami, którzy zjechali windą prawie całą drużyną i od razu udali się na stołówkę.
Rzecz jasna nie było wtedy możliwości "złapania" wszystkich, aczkolwiek "pojedyncze ofiary ustrzeliłem", a resztą miałem zająć się po posiłku.
Bardzo mile zaskoczył mnie trener Raul Gonzalez, który widząc podpisującego się Lukę Cindricia, podszedł i zapytał się, czy on też ma poczekać, aby gdzieś złożyć swój podpis, po prostu klasa! Gdyby wszyscy tacy byli...

Jak na złość Macedończycy po skończeniu ponownie wyszli w dosyć sporej grupce, tak jakby byli nierozłączni, a najbardziej zżytą, nie odstającą siebie grupkę na krok tworzyli głównie Hiszpanie, czyli Joan Canellas, Jorge Maqueda i Alex Dujszebajew. Rzecz jasna z podpisaniem trzech zawodników nie byłoby problemu, lecz w ich "gangu" było jeszcze kilku innych graczy Vardaru, lecz nie przeszkodziło mi to w spokojnym zebraniu dwóch pierwszych. Co do Alexa to już nie chciałem wołać go z windy, gdyż od następnego sezonu będzie on zawodnikiem VIVE, więc na spokojnie sprawę z nim załatwię na meczu ligowym.
Wracając jeszcze do Joana i Jorge, to bardzo zależało mi zrobić wspólne zdjęcie, ale wiedziałem, że gdy ich o to poproszę, to ucieknie mi reszta zawodników, więc odpuściłem. Cytując klasyka: "może innym razem."

Vardar w swoich szeregach ma jednak jeszcze wielu innych ciekawych graczy, a tych na których uwagę skupiałem najbardziej udało się uwiecznić i na wspólnej fotce oraz na zdjęciu poprzez podpis. Mowa tutaj o nazwiskach które na pewno obiły Wam się o uszy, nawet jak tylko pobieżnie interesujecie się szczypiorniakiem, czyli: Arpad Sterbik, Igor Karacić i  Timur Dibirov.
Bardzo ciekawy byłem zachowania Sterbika - byłego bramkarza Barcelony, gdyż słynie on z dosyć zimnego podejścia do kibiców. W moim przypadku był jednak w porządku i chętnie stanął do zdjęcia, nawet się uśmiechnął, co jak na niego to duży wyczyn. Jedyne wątpliwości jakie miał to po zobaczeniu, że do podpisania ma "aż" pięć fotek. Na szczęście ręka mu nie odpadła i do meczu z VIVE mógł przystąpić jako zawodnik ze wszystkimi zdrowymi kończynami.

Resztę graczy udało mi się zebrać po wspomnianym posiłku już bez najmniejszych problemów, gdyż bardzo duża część drużyny poszła do pewnego pomieszczenia nazywanego...palarnią. Nie myślcie sobie, że papierosy oraz piwo to temat tabu w piłce ręcznej, gdyż nie jest tak nawet i w piłce nożnej. W szczypiorniaku jednak nikt się z tym tak nie kryje, a w piłce kopanej od razu zrobiono by z tego wielką aferę, a zapewniam Was, że spożycie tytoniu, czy też zimnego pienistego jest takie same w obu dyscyplinach.

Po wojażach w hotelu udałem się do galerii, aby coś zjeść i co ciekawe na parkingu stało auto Filipa Ivicia. Wiedziałem jednak, że przyjechać musiała nim zapewne jego dziewczyna, gdyż VIVE przed meczem również przebywało w hotelu (innym niż Vardar) mimo, że mecz rozgrywali u siebie.



Bo bardzo udanych zbiorach przyszedł czas na drogę powrotną do Mielca i już można było planować kolejną wyprawę. Nie trzeba było na to zbyt wiele czasu, gdyż następną drużyną na jaką wybiorę się do Kielc będzie Pick Szeged.

Na wymianę wędruje sporo zdjęć, więc klikajcie -----> tutaj.
Moje wspólne fotki z piłkarzami ręcznymi Vardaru jak zawsze możecie zobaczyć w zakładce "O mnie", czyli -----> tutaj.

7 komentarzy:

  1. Gratuluje autografów oraz wspólnych zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje :) Zapraszam do mnie: http://grafkamil.blogspot.com/2016/12/158-anna-karczmarczyk.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję! Zapraszam na nowego bloga --> http://koszulki-meczowe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń