wtorek, 28 marca 2017

Azoty Puławy

 Przemysław Krajewski

 Przemysław Krajewski

 Przemysław Krajewski

 Krzysztof Łyżwa

 Krzysztof Łyżwa

 Krzysztof Łyżwa

 Krzysztof Łyżwa

 Rafał Przybylski

 Rafał Przybylski

 Rafał Przybylski

 Patryk Kuchczyński

 Vadim Bogdanov

 Vadim Bogdanov

Vadim Bogdanov

Azoty Puławy to trzecia najlepsza drużyna w naszej PGNiG Superlidze piłkarzy ręcznych. Prym rzecz jasna wiedzie VIVE Tauron Kielce oraz Orlen Wisła Płock, lecz w szeregach drużyny z województwa lubelskiego również gra wielu znakomitych graczy i reprezentantów kraju.

Mowa tutaj min. o Przemysławie Krajewskim, Krzysztofie Łyżwie i Rafale Przybylskim, którzy wystąpili na ostatnich Mistrzostwach Świata we Francji.
Powinniście również kojarzyć Patryka Kuchczyńskiego, gdyż "Chińczyk" biało-czerwoną koszulkę przywdziewał już za czasów Bogdana Wenty , kiedy to nasza kadra święciła największe sukcesy.
Godny uwagi jest także Vadim Bogdanov - podstawowy bramkarz reprezentacji Rosji.

Nie jest to mój pierwszy raz kiedy zbieram ekipę z Puław, w związku z czym autografów powiązanych z tą drużyną mam sporo, również w zakładce wymiana do której serdecznie Was zapraszam.

piątek, 24 marca 2017

Robert Kranjec


Dobrych kilka lat temu byłem z rodzicami i sisotrą na wakacjach w Zakopanem. Po przybyciu na miejsce okazało się, że niedługo w stolicy polskich Tatr ma odbyć się konkurs letniego Grand Prix.
Niestety lecz były to czasy kiedy zamiast dziewczyn interesowały mnie Power Rangers, więc o rywalizacji na Wielkiej Krokwi po prostu przed przyjazdem nie wiedziałem. Gdyby było inaczej to zapewne urlop rodziców został by zaplanowany nieco inaczej, a tak musieliśmy wracać do Mielca dwa dni przed zawodami..

Mimo to, na Krupówkach czy w innych częściach miasta z każdym dniem czuć było klimat zbliżających się zawodów, mimo, że przecież był środek lata, a rywalizacja na tzw. igielicie nie jest traktowana na równi z tą zimową.

Przez kilka dni trochę się pozwiedzało, lecz ja rzecz jasna najbardziej czekałem na moment, kiedy po raz pierwszy będę miał okazję zobaczenia "Wielkiej Krokwi" z bliska.
W końcu cel udało się zrealizować, a po przybyciu na miejsce mogłem nawet podziwiać skoki pewnej grupy skoczków, która odbywała trening. Pomimo tego wjazd na samą górę obiektu nie był zamknięty dla kibiców, z czego rzecz jasna skorzystaliśmy. 

Po wjeździe na szczyt z bliska mogłem zobaczyć zawodników i to jak przygotowują się do swoich prób. Przez cały czas przypatrywałem się jednemu, zdecydowanie najlepszemu spośród wszystkich, gdyż jego skoki były wyraźnie najdalsze. Przez kilka dobrych godzin zastanawiałem się kto to może być, gdyż wiedziałem, że skądś do kojarzę.
Niestety o tym z kim miałem do czynienia przypomniałem sobie dopiero po opuszczeniu obiektu, a tajemniczymi skoczkami odbywającymi trening byli Słoweńcy z Robertem Kranjcem na czele, i to właśnie on zwrócił moja uwagę.

W kolejnych dniach pod "Wielką Krokwią" już się nie pojawiłem, lecz skoczków wyraźnie przybywało, co widać było na Krupówkach, gdzie często biegali i się przechadzali. Dziś zapewne rozpoznał bym ich bez problemu, lecz wtedy z całej stawki Pucharu Świata znałem niewielu z nich.

Kiedy zacząłem zbierać autografy od samego początku moim celem było pozyskanie podpisu właśnie Roberta, gdyż był to pierwszy skoczek ze światowej czołówki, którego miałem okazję zobaczyć na żywo. Przez długi czas celu nie udało się zrealizować, lecz w końcu dzięki wymianie autograf Kranjca złożony na karcie dołączył do mojej kolekcji, z czego bardzo się cieszę.

Już w ten weekend Puchar Świata finiszować będzie jak to ma zawsze miejsce w Planicy, gdzie bądź co bądź bohater tej notki bardzo często odgrywał pierwszoplanowe role, gdyż była to "jego skocznia". Tym razem mam jednak nadzieję, że to Kamil Stoch nie będzie miał sobie równych, gdyż jak wiemy toczy on zaciętą walkę ze Stafanem Kraftem o wygraną w całym cyklu. Do Austriaka traci niewiele i mam nadzieję, że zdoła to odrobić, choć będzie o to pieklenie trudno.

wtorek, 21 marca 2017

Olimpia Grudziądz

 Kamil Kurowski

 Marcin Smoliński

 Karol Angielski

 Adam Banasiak

 Matic Zitko

 Daniel Feruga

 Damian Ciechanowski

 Damian Michalik

 Lukas Klemenz

 Patryk Królczyk

 Jakub Wrąbel

 Jakub Wrąbel

 Andrzej Bledzewski

Jacek Paszulewicz

Kilkanaście dni temu rozgrywki wznowiła 1. liga, czyli tuż po ekstraklasie najbardziej renomowane i szanowane rozgrywki na świecie.
Ja również przebudziłem się z zimowego marazmu, lecz jak zapewne wiecie nie próżnowałem, regularnie wzbogacając swoją kolekcję o osobiście zbierane autografy siatkarzy oraz piłkarzy ręcznych.

Tym razem "na pierwszy ogień" poszła drużyna Olimpii Grudziądz.
Jako "typowy Janusz", i tym razem moim celem byli tylko zawodnicy z przeszłością grający w ekstraklasie lub w innych, ciekawych zagranicznych klubach. 
Bez wątpienia jednak największą gwiazdą Olimpii jest Karol Angielski. Starsi kibice zapewne kojarzyć też będą z występów w Legi Warszawa Marcina Smolińskiego, lecz godny uwagi jest również Jakub Wrąbel - regularnie powoływany przez trenera Marcina Dornę do reprezentacji U-21.

Grudziądz jest spory kawałek drogi oddalony od Mielca, więc byłem pewien, że zespół zakwateruje się w hotelu. Ja postanowiłem zjawić się na miejscu jak zawsze, tuż przed wyjazdem drużyny na mecz.


Po przybyciu pod hotel byłem pewien, że trafiłem pod właściwy adres, gdyż na parkingu stał zielono-biały autobus, który z pewnością lata świetności ma już za sobą... Nie przyszedłem tutaj jednak, aby rozwodzić się nad cudem holenderskiej techniki (właśnie z tego kraju wywodzi się firma "BOVA", której to marki jest autobus) w związku z czym od razu wszedłem do środka.
Na zawodników nie przyszło mi czekać zbyt długo, lecz pierwszym który zszedł na dół był trener. Potem poszło już z górki, a ja mogłem w pełni usatysfakcjonowany oficjalnie uznać zbieranie 1. ligi w drugiej części sezonu za rozpoczęte.

Kolejną ekipą jaka przyjedzie do Mielca to Wigry Suwałki. Ja jednak cały weekend spędzę poza domem, ponieważ jadę ze "swoją" Stalą na mecz PGNiG Superligi piłkarzy ręcznych do Szczecina, więc nie będzie dane mi pozbierać podpisów od podopiecznych Dominika Nowaka, lecz nie ma co rozpaczać, gdyż przede mną jeszcze takie zespoły jak lider tabeli - Chojniczanka Chojnice, plasujące się na trzeciej pozycji GKS Katowice oraz Bodbeskidzie Bielsko-Biała.

piątek, 17 marca 2017

Modena Volley

 Earvin Ngapeth

 Earvin Ngapeth

 Earvin Ngapeth

 Earvin Ngapeth

 Earvin Ngapeth

 Earvin Ngapeth

 Earvin Ngapeth

 Dragan Travica

 Dragan Travica

 Dragan Travica

 Dragan Travica

 Kevin Le Roux

 Kevin Le Roux

 Kevin Le Roux

 Kevin Le Roux

 Luca Vettori

 Luca Vettori

 Luca Vettori

 Luca Vettori

 Luca Vettori

 Maxwell Holt

 Maxwell Holt

 Maxwell Holt

 Maxwell Holt

 Matteo Piano

 Matteo Piano

 Matteo Piano

 Matteo Piano

 Nemanja Petric

 Nemanja Petric

 Nemanja Petric

 Nemanja Petric

 Salvatore Rossini

 Salvatore Rossini

 Salvatore Rossini

 Salvatore Rossini

 Santiago Orduna

 Santiago Orduna

 Santiago Orduna

 Santiago Orduna

 Jacopo Massari

 Jacopo Massari

 Jacopo Massari

 Samuel Onwuelo

 Samuel Onwuelo

 Swan Ngapeth

Swan Ngapeth

Mistrz Włoch, jedna z najlepszych drużyn na świcie mająca w składzie najlepszego zawodnika globu Eravina Ngapetha oraz wielu innych wyśmienitych graczy. Mowa tu oczywiście o Modenie, która jest prawdziwą, siatkarską potęgą.

Gdy tylko dowiedziałem się, że w kolejnej rundzie Ligi Mistrzów Asseco Resivia Rzeszów trafiła właśnie na Włochów byłem w niebo wzięty, gdyż kilka tygodni temu zbierając Lube (Wicemistrz Włoch) miałem okazję na żywo zobaczyć min. Jenie Grebennikova, a tym razem szykowało się spotkanie z samym Eervina Ngapethem oraz moim idolem z dzieciństwa - Draganem Travicą.

W Rzeszowie jak zwykle zjawiłem się dzień przed meczem, a moim celem był rzecz jasna wieczorny trening Modeny zaplanowany na godzinę 19:30. Co prawda w stolicy województwa podkarpackiego zameldowałem się już o 14:00 z nadzieją "zahaczenia" o trening Resovii, lecz niestety podopieczni Andrzeja Kowala zajęcia odbyli nieco wcześniej.

Nie pozostało mi nic innego jak tylko czekać, w związku z czym zgodnie z tradycją udałem się do galerii, aby tam zaznać posiłku w jakże wykwintnej restauracji, której logiem jest żółta litera "M" na czerwonym tle. Niestety nie było kuponu na podwójne frytki...dramat i skandal!

Znacznie lepszy jest jednak ze mnie kolekcjoner niż galerianka, więc resztę czasu postanowiłem spędzić w hali. Czas leciał bardzo szybko, a ja trzymałem tylko kciuki, aby Modena przyjechała trochę wcześniej niż inne zespoły, które mają w zwyczaju pojawiać się na obiekcie 5. lub 10. min. przed rozpoczęciem zajęć.
Moje prośby zostały chyba wysłuchane, gdyż Mistrzowie Włoch przyjechali już o 19:10, w związku z czym miałem aż 20. minut na podpisanie 48. zdjęć, w tym 8. samego Earvina Ngapetha.

Wielką zagadką dla mnie pozostawało jaki stosunek do kibiców ma Francuz uznawany za jednego z największych skandalistów, i powiem szczerze, że trochę się obawiałem, gdyż ostatnio podczas zbierania Lube inny światowej klasy zawodnik - Osmany Juantorena doprowadzał mnie do szału swoim gwiazdorstwem.

Jak zawsze poszedłem pod szatnie w których przebierają się zawodnicy, aby tam "dopaść swoje ofiary."
Korytarz w tym miejscu to w pewnym sensie balkon zawieszony nad bocznym boiskiem, gdzie własnie pewna grupa mężczyzn rozgrywała mecz w koszykówkę. Będąc opartym o barierki i podziwiając poziom rozgrywki godny NBA nagle usłyszałem otwierające się drzwi oraz zauważyłem, że ktoś wyszedł z szatni i stanął obok mnie. Po podniesieniu głowy okazało się, że to był on - Earvin Ngapeth! Bez zastanowienia poprosiłem o podpisanie zdjęć oraz wspólną fotografię i właśnie w tym momencie moje obawy co do Francuza zostały rozwiane, gdyż najlepszy siatkarz świata okazał się niesamowicie zajebistym gościem.

Jakimś cudem jedynym siatkarzem który gdzieś mi uciekł i nie podpisał swoich zdjęć był Matteo Piano, lecz nie był to powód rozpaczy, gdyż wiedziałem, że kolejna szansa nadarzy się po treningu.


Po raz kolejny z wielką przyjemnością patrzyło się na zawodników, których dotychczas miałem okazję podziwiać tylko w telewizji, a półtorej godziny upłynęło bardzo szybko, w związku z czym od razu po zakończeniu treningu poszedłem sprawdzić nawierzchnię parkietu wraz z uruchomionym aparatem w moim telefonie. 

Żaden z zawodników nie spieszył się do szatni i wszyscy chętnie pozowali do wspólnych fotek. Jedynym który jakimś cudem umknął mojej uwadze był Jacopo Massari, lecz dla mnie najważniejsze były zdjęcia z siatkarzami, których wymieniłem na początku, a cel ten udało się zrealizować z nawiązką.

Nie zapomniałem rzecz jasna o niepodpisanych fotkach Matteo Piano, a gdy podszedłem z prośbą o nadrobienie zaległości Włoch zamiast złapać marker, to wziął do ręki mój zeszyt, ponieważ bardzo spodobało mu się jedno ze zdjęć. 
Jakie było moje zaskoczenie, gdy Matteo poprosił mnie abym przesłał mu je na jego facebooka gdy tylko wrócę do domu. Rzecz jasna zrobiłem to z wielkim entuzjazmem a, sam zainteresowany grzecznie podziękował, podobnie jak ja za cztery grafy na moich fotkach oraz wspólne zdjęcie.

Klikając -----> tutaj możecie zobaczyć moje "pozy" z zawodnikami Mistrza Włoch, o ile Was to w ogóle interesuje, w co szczerze wątpię, gdyż i tak mało kto z Was czytając te notkę dotarł do tego momentu. Tym najbardziej wytrwałym dziękuję i podziwiam :)

O wiele bardziej powinna zainteresować Was zakładka "wymiana", gdzie znajdzie podpisy wszystkich zawodników z Earvinem Ngapethem na czele.
Jeśli mam rację to klikajcie -----> tutaj, a jeśli jej nie mam to też klikajcie :)

Do usłyszenia!