piątek, 17 marca 2017

Modena Volley

 Earvin Ngapeth

 Earvin Ngapeth

 Earvin Ngapeth

 Earvin Ngapeth

Earvin Ngapeth

 Earvin Ngapeth

 Earvin Ngapeth

 Earvin Ngapeth

 Dragan Travica

 Dragan Travica

 Dragan Travica

 Dragan Travica

 Kevin Le Roux

 Kevin Le Roux

 Kevin Le Roux

 Kevin Le Roux

 Luca Vettori

 Luca Vettori

 Luca Vettori

 Luca Vettori

 Luca Vettori

 Maxwell Holt

 Maxwell Holt

 Maxwell Holt

 Maxwell Holt

 Matteo Piano

 Matteo Piano

 Matteo Piano

 Matteo Piano

 Nemanja Petric

 Nemanja Petric

 Nemanja Petric

 Nemanja Petric

 Salvatore Rossini

 Salvatore Rossini

 Salvatore Rossini

 Salvatore Rossini

 Santiago Orduna

 Santiago Orduna

 Santiago Orduna

 Santiago Orduna

 Jacopo Massari

 Jacopo Massari

 Jacopo Massari

 Samuel Onwuelo

 Samuel Onwuelo

 Swan Ngapeth

Swan Ngapeth

Mistrz Włoch, jedna z najlepszych drużyn na świcie mająca w składzie najlepszego zawodnika globu Eravina Ngapetha oraz wielu innych wyśmienitych graczy. Mowa tu oczywiście o Modenie, która jest prawdziwą, siatkarską potęgą.

Gdy tylko dowiedziałem się, że w kolejnej rundzie Ligi Mistrzów Asseco Resivia Rzeszów trafiła właśnie na Włochów byłem w niebo wzięty, gdyż kilka tygodni temu zbierając Lube (Wicemistrz Włoch) miałem okazję na żywo zobaczyć min. Jenie Grebennikova, a tym razem szykowało się spotkanie z samym Eervina Ngapethem oraz moim idolem z dzieciństwa - Draganem Travicą.

W Rzeszowie jak zwykle zjawiłem się dzień przed meczem, a moim celem był rzecz jasna wieczorny trening Modeny zaplanowany na godzinę 19:30. Co prawda w stolicy województwa podkarpackiego zameldowałem się już o 14:00 z nadzieją "zahaczenia" o trening Resovii, lecz niestety podopieczni Andrzeja Kowala zajęcia odbyli nieco wcześniej.

Nie pozostało mi nic innego jak tylko czekać, w związku z czym zgodnie z tradycją udałem się do galerii, aby tam zaznać posiłku w jakże wykwintnej restauracji, której logiem jest żółta litera "M" na czerwonym tle. Niestety nie było kuponu na podwójne frytki...dramat i skandal!

Znacznie lepszy jest jednak ze mnie kolekcjoner niż galerianka, więc resztę czasu postanowiłem spędzić w hali. Czas leciał bardzo szybko, a ja trzymałem tylko kciuki, aby Modena przyjechała trochę wcześniej niż inne zespoły, które mają w zwyczaju pojawiać się na obiekcie 5. lub 10. min. przed rozpoczęciem zajęć.
Moje prośby zostały chyba wysłuchane, gdyż Mistrzowie Włoch przyjechali już o 19:10, w związku z czym miałem aż 20. minut na podpisanie 48. zdjęć, w tym 8. samego Earvina Ngapetha.

Wielką zagadką dla mnie pozostawało jaki stosunek do kibiców ma Francuz uznawany za jednego z największych skandalistów, i powiem szczerze, że trochę się obawiałem, gdyż ostatnio podczas zbierania Lube inny światowej klasy zawodnik - Osmany Juantorena doprowadzał mnie do szału swoim gwiazdorstwem.

Jak zawsze poszedłem pod szatnie w których przebierają się zawodnicy, aby tam "dopaść swoje ofiary."
Korytarz w tym miejscu to w pewnym sensie balkon zawieszony nad bocznym boiskiem, gdzie własnie pewna grupa mężczyzn rozgrywała mecz w koszykówkę. Będąc opartym o barierki i podziwiając poziom rozgrywki godny NBA nagle usłyszałem otwierające się drzwi oraz zauważyłem, że ktoś wyszedł z szatni i stanął obok mnie. Po podniesieniu głowy okazało się, że to był on - Earvin Ngapeth! Bez zastanowienia poprosiłem o podpisanie zdjęć oraz wspólną fotografię i właśnie w tym momencie moje obawy co do Francuza zostały rozwiane, gdyż najlepszy siatkarz świata okazał się niesamowicie zajebistym gościem.

Jakimś cudem jedynym siatkarzem który gdzieś mi uciekł i nie podpisał swoich zdjęć był Matteo Piano, lecz nie był to powód rozpaczy, gdyż wiedziałem, że kolejna szansa nadarzy się po treningu.


Po raz kolejny z wielką przyjemnością patrzyło się na zawodników, których dotychczas miałem okazję podziwiać tylko w telewizji, a półtorej godziny upłynęło bardzo szybko, w związku z czym od razu po zakończeniu treningu poszedłem sprawdzić nawierzchnię parkietu wraz z uruchomionym aparatem w moim telefonie. 

Żaden z zawodników nie spieszył się do szatni i wszyscy chętnie pozowali do wspólnych fotek. Jedynym który jakimś cudem umknął mojej uwadze był Jacopo Massari, lecz dla mnie najważniejsze były zdjęcia z siatkarzami, których wymieniłem na początku, a cel ten udało się zrealizować z nawiązką.

Nie zapomniałem rzecz jasna o niepodpisanych fotkach Matteo Piano, a gdy podszedłem z prośbą o nadrobienie zaległości Włoch zamiast złapać marker, to wziął do ręki mój zeszyt, ponieważ bardzo spodobało mu się jedno ze zdjęć. 
Jakie było moje zaskoczenie, gdy Matteo poprosił mnie abym przesłał mu je na jego facebooka gdy tylko wrócę do domu. Rzecz jasna zrobiłem to z wielkim entuzjazmem a, sam zainteresowany grzecznie podziękował, podobnie jak ja za cztery grafy na moich fotkach oraz wspólne zdjęcie.

Klikając -----> tutaj możecie zobaczyć moje "pozy" z zawodnikami Mistrza Włoch, o ile Was to w ogóle interesuje, w co szczerze wątpię, gdyż i tak mało kto z Was czytając te notkę dotarł do tego momentu. Tym najbardziej wytrwałym dziękuję i podziwiam :)

O wiele bardziej powinna zainteresować Was zakładka "wymiana", gdzie znajdzie podpisy wszystkich zawodników z Earvinem Ngapethem na czele.
Jeśli mam rację to klikajcie -----> tutaj, a jeśli jej nie mam to też klikajcie :)

Do usłyszenia!

10 komentarzy:

  1. Gratulacje ! :)
    http://autografybartka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratki ! ;)
    http://jackautographspl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielkie gratulacje!
    http://davidautographs.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogromne gratulacje, zazdroszczę co najmniej połowy tych podpisów :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam jak zwykle "dotrwałem" do końca :) Gratki :)
    www.autographs-f1.com

    OdpowiedzUsuń